Po wielu
godzinach nieustającej jazdy, przerywanej jedynie krótkimi
komendami przywódcy i jękami Wiktorii obijającej się o
końskie siodło, dotarli do niewielkiego wodospadu. Na leśnej
polanie rozstawione były namioty, pomiędzy którymi płonęły
ogniska. Mężczyźni byli zajęci, niektórzy z nich zajmowali się
końmi i uprzężą, inni naprawiali sprzęty i ostrzyli broń. Łotr,
który wiózł dziewczynę, chwycił ją i przeciągnął tak,
że zsunęła się z końskiego grzbietu. Upadła na plecy tracąc
dech, przeszył ją jeszcze większy ból z odrętwiałych rąk. Gdy
podnieśli ją na nogi, zobaczyła, że po drugiej stronie obozowiska
stoją wozy, w których poruszały się zwierzęta. Kilku żołnierzy
dokarmiało je właśnie. "Nie, to nie zwierzęta..." -
pomyślała oszołomiona bólem Wiktoria. "To ludzie. Czyli oni
są łowcami niewolników." Do grupy, która ją tu przytargała
podszedł postawny mężczyzna, jako jedyny z obecnych tutaj był
bez broni. Otaczała go aura przywódcy, w jego oczach widać było
spokój i pewność siebie, która nie przekraczała granicy
arogancji. Ten człowiek był bezlitosny. Widząc
postawę żołnierzy widziała, że posiada spory autorytet
i pozostali go bardzo szanują. Był to szacunek przeplatany strachem. Nikt mu nie chciał podpaść, ludzie wiedzieli,
że kara będzie surowa, nawet za najdrobniejsze przewinienie.
- Co to za
jedna? - zapytał dowódcę grupy.
-
Znaleźliśmy ją w lesie. Była sama. Jest całkiem ładna,
pomyślałem, że moglibyśmy za nią dużo dostać – odpowiedział
mężczyzna zginając kark na kształt czegoś, co miało przypominać
ukłon.
- Ty
naprawdę myślisz, że ona wam pomoże? Przez całą wyprawę ty i
twoja grupa jedynie przeszkadzała. Nic, nawet jedna sztuka, nie
zrównoważy waszej nieudolności. Gerwazy, zabierz ją i zamknij
z pozostałymi - zawołał do pobliskiego żołnierza. - A wy, jazda
mi sprzed oczu, albo każę nafaszerować was włóczniami! - I z
tymi słowami obrócił się na pięcie i odszedł od grupy
porywaczy.
Oddelegowany
żołnierz poprowadził Wiktorię do jednego z wozów zapchanych
młodymi dziewczętami. Wiedząc jaki jest jej los, zaczęła się
szarpać i o dziwo udało się jej uwolnić od żołnierza.
Zaskoczona nieoczekiwanym powodzeniem zrobiła pierwszy krok
ucieczki. Jednak jej noga zaplątała się w fałdy sukni i dziewczyna
rozłożyła się jak długa. Silne męskie dłonie podniosły ją,
a do jej uszu dotarły słowa drwiącego dowódcy.
- Gdzie Ci
tak śpieszno? Na Twoim miejscu byłbym grzeczny. Więcej na tym
zyskasz – pogroził jej mężczyzna. - A Ty trzymaj ją lepiej. I
rozwiąż jej ręce przed wsadzeniem do klatki, jeszcze tego mi
brakuje, żeby straciła dłonie – krzyknął do wojownika.
Czerwony na
twarzy ze złości i wstydu chłopak zatargał ją pod wóz i
rozwiązał sznur krępujący dłonie. Wepchnął brutalnie do środka
i zamknął kłódkę blokującą stalowe drzwiczki. Zmęczona
Wiktoria rozmasowała swoje nadgarstki i rozglądnęła się.
Pozostałe dziewczęta kuliły się i wzajemnie przytulały, w
ich oczach było widać ogromny strach. Niektóre płakały cicho w
kącie. Tylko jedna z nich odważnie patrzyła na nowo przybyłą.
Młoda kobieta miała piękne rude loki, które otaczały jej
delikatną twarz usianą piegami. Fiołkowe oczy patrzyły przytomnie
i rezolutnie na świat. Szczupłe ramiona otulały zgięte kolana.
- Mam na
imię Katrina. Jestem z Stugardu z krainy Felone. Zresztą większość
z nas pochodzi stamtąd. Jak masz na imię?
- Jestem
Wiktoria. Pracowałam w służbie na zamku królewskim Duncana, króla Antropii.
Jak długo tu siedzicie zamknięte?
- Cały
czas, żołnierze wypuszczają nas tylko za potrzebą. Nie chcą,
byśmy uciekły. Poza tym i tak nie ma jak. Wszędzie siedzą
mężczyźni, którzy są stale czujni. Nawet nie próbowałyśmy
ucieczki. Nie warto.
- Sposób
zawsze się znajdzie. O to się nie martw – odpowiedziała
Wiktoria. Na tym zakończyły rozmowę, gdyż podszedł pachołek
niosący kocioł z gorącą zupą i miskę z łyżką. „Wygląda na
to, że będziemy musiały się dzielić nawet miską i łyżką” -
pomyślała dziewczyna.
Niebo lepszy rozdział, przede wszystkim coś się dzieje, wprowadzasz więcej nazw, imion. Co mi się podoba rozdział nie wygląda jakbyś chciała go posiekać na 2 części bo poprzedni był króciutki. lece czytać dalej:)
OdpowiedzUsuń